Imielin ma swoją legendę. I dobrze ją opowiada

Konkurencja była mocna
Dwie imielińskie opowieści znalazły się w świeżo wydanej publikacji „Legendy województwa śląskiego”, której mecenasem jest sam burmistrz Krzysztof Hajduczek (nasz ci on). I już sam spis treści pokazuje jedno: Ślązoki mają co opowiadać! Utopce, duchy, Biała Dama, diabelski kamień, czarny rycerz, tatarski jeniec, zatopiona kopalnia, a nawet Beethoven. Dzieje się!
A Imielin? Młynarz i Sobieski. Coś swojskiego i coś z królewskim rozmachem.
Mielim i mielim
Pierwsza z naszych legend nosi tytuł „O pracowitym młynarzu” i tłumaczy, skąd – przynajmniej według podania – mogła się wziąć nazwa Imielina. Młynarz pracował, koło się kręciło, mąka się sypała, a zapytany o to, co się właściwie tutaj odstawia, miał odpowiedzieć: „Mielim i mielim”. I proszę bardzo. XXI wiek, a nadal mamy Imielin.
Oczywiście językoznawcy mogą mieć w tej sprawie własne zdanie. Ale trzeba przyznać, że „mielim i mielim” brzmi zdecydowanie lepiej niż kilkustronicowy wywód etymologiczny z przypisami. Brrr!
Sobieski wiedział, gdzie się zatrzymać
Druga opowieść podnosi poprzeczkę, bo oto do Imielina trafić miał król Polski. Legenda „O tym, jak król Jan III Sobieski do Imielina zawitał” wiąże jego pobyt z wyprawą pod Wiedeń i z naszą zabytkową kapliczką – najstarszą budowlą w mieście.
Król zatrzymujący się w Imielinie? No wiadomo. Przecież nie w Chełmie.
Zaczyna się od: „A wiesz, że podobno...”
Burmistrz Krzysztof Hajduczek we wstępie do książki nazywa Imielin „Naszą Małą Ojczyzną” i przypomina, że lokalne podania są czymś więcej niż sympatycznymi historiami z dawnych czasów. Budują pamięć miejsca i sprawiają, że kolejne pokolenia wiedzą, iż ich miasto nie zaczęło się wraz z pierwszym marketem, światłowodem i paczkomatem.
Bo legendy mają swoje prawa. Nie wymagają świadków, dokumentacji fotograficznej ani protokołu z miejsca zdarzenia. Wystarczy, że przez lata ktoś mówił: „A wiesz, podobno tutaj...” – a następny słuchał i opowiadał dalej.
I tak się buduje legendę!
I właśnie dlatego dobrze, że imielińskie historie znalazły się wśród legend całego województwa śląskiego. Niech inni mają swoje utopce, duchy i Białe Damy. My mamy młynarza, który tak długo mielił, aż wymielił Imielin oraz króla, który jadąc pod Wiedeń, wiedział, że przez Imielin przejechać po prostu wypada.
A ile w tym prawdy? Tego nie będziemy przesadnie dociekać. Ważne, że Imielin doskonale wie, jak ważne jest tworzenie własnej legendy.